Urodziłem się i mieszkam w Bytomiu. Jak głosi rodzinna legenda jako niemowlak strasznie się darłem i to podobno z regularnością co najmniej wojskową (i to niemiecką). Zaczynałem o 3 rano i kończyłem o 6-tej i tak przez kilka miesięcy. W dzieciństwie i wczesnej młodości nie wykazywałem talentów muzycznych natomiast dość wcześnie zacząłem objawiać talent plastyczny, który intensywnie rozwijałem do 20 roku życia. Po nieudanej próbie dostania się na ASP, i półtorej roku „zimowania” na kierunku technika dentystyczna w Medycznym Studium Pomaturalnym w Zabrzu oraz półrocznym stażu w Operze Śląskiej (jako… maszynista sceny) upomniało się o mnie Ludowe Wojsko Polskie. Dostałem przydział do desantu morskiego (tzw. Niebieskich beretów) i wywieziono mnie na drugi koniec Polski. Najpierw do Lęborka a potem do Gdańska. Można powiedzieć że tam tak naprawdę zamieniłem plastykę na muzykę gdyż po 9 miesiącach służby dostałem się do zespołu estradowego Pomorskiego Okręgu Wojskowego „Niebieskie Berety” z siedzibą w Gdańsku. W młodości nigdy nie fascynowała mnie gitara, natomiast od 8 roku życia (czyli od wizyty w ramach koloni letnich w oliwskiej katedrze) fascynowały mnie organy. Pod koniec podstawówki jednak mój najlepszy kolega zaczął się uczyć grać na gitarze i tak go to wciągnęło że o niczym innym już nie można było z nim pogadać więc zacząłem się też uczyć… dla towarzystwa. Zaowocowało to po wielu latach dostaniem się do w/w zespołu. Do zespołu dostałem się jako gitarzysta i wokalista. Dużo się tam nauczyłem zarówno jako instrumentalista jak i w warstwie wokalnej. Można powiedzieć że przeskoczyłem z etapu gry „ogniskowego” na nieco wyższy. Po wojsku miałem jeszcze jeden epizod plastyczny – zająłem się rysunkiem satyrycznym i miałem nawet jedną wystawę połączoną z… koncertem. Muzycznie, jak większość moich rówieśników, byłem zafascynowany szeroko pojętym rockiem lat 70 i 80-tych. Potem moje fascynacje nieco złagodniały chociaż muzyka rockowa zawsze była moją cichą miłością. Potem zacząłem zwracać coraz większą uwagę na przekaz tekstowy więc moimi idolami stali się tacy artyści jak Jacek Kaczmarski, Władimir Wysocki, Bułat Okudżawa, Leonard Cohen czy Bob Dylan. W wyniku tych fascynacji sam zacząłem pisać własne teksty. Początkowo poetyckie a potem coraz bardziej konkretne i życiowe. Dopiero jednak w latach 90-tych zdecydowałem się zacząć publicznie prezentować swoje piosenki. Przez 10 lat prowadziłem dwa dziecięco/młodzieżowe zespoły wokalne dla których komponowałem i pisałem piosenki a ponieważ zaczęliśmy odnosić sukcesy to chyba mnie ośmieliło. Przez kilkanaście lat szlajałem się, z większymi lub mniejszymi sukcesami po różnych festiwalach i przeglądach gdzie śpiewałem swoje utwory indywidualnie lub w stworzonych przez siebie projektach muzycznych. Przekrój Misia jest moim piątym zespołem. W tzw. międzyczasie była countrowo-bluesowa „Fuzja”, rockowa „Poczekalnia” (jak już wspominałem ciągnęło mnie zawsze do rocka), bluesowe „M-4” (z Markiem „Makaronem” Motyką) i eklektyczne „Marek Miś Acoustic Trio” a odkąd pojawiła się Alina – „Przekrój Misia”. W tym czasie byłem też przez dwa lata wokalistą rockowego projektu „Starsi” założonego przez moich przyjaciół ze szkoły średniej. Po tych projektach zostało także kilka rejestracji w formie tzw. demówek. W 2011 roku nagrałem swoją pierwszą autorską i „pełnometrażową” płytę (10 utworów) pt. „Niebajka”. Nie miałem wtedy własnego zespołu więc do nagrań zaprosiłem 14 różnych muzyków. Zagrali na niej m.in. Jan Gałach, Krzysiek Kot, Marek „Makaron” Motyka, Patryk Filipowicz, Tomek „Kwiatek” Kwiatkowski, Wojtek Nędza czy Jacek Kawka. Jeden z utworów z płyty pt. „Parias” był nawet prezentowany u Wojtka Manna w radiowej „starej” Trójce. Będzie go można, wraz z całą płytą, także tu posłuchać. Nigdy nie żyłem z muzyki. Przez 35 lat zawodowo zajmowałem się dziećmi i młodzieżą niepełnosprawną umysłowo (oligofrenopedagog). Oprócz tego wykonywałem też kilka innych zawodów i funkcji: byłem górnikiem (brygada miernicza), kuratorem karnym w Rudzie Śl. i Bytomiu, prowadziłem ze wspólnikiem warsztat płatnersko-rusznikarski (broń biała i palna), pracowałem w BCK (Bytomskie Centrum Kultury) jako opiekun Music Lab-ów (sal prób) i zespołów tam grających a nawet byłem koordynatorem do spraw obrony cywilnej na Bytom i Piekary Śl. w bytomskim UM. Mam dużo (za dużo) zainteresowań i pasji (najważniejszą jest muzyka) co nie pozwala mi się w całości poświęcić jednej i to mi trochę przeszkadza. Nie wiem co jeszcze mógłbym o sobie powiedzieć choć pewnie i tak powiedziałem za dużo. Jestem też strasznym gadułą, Podobno zapytany o godzinę opowiadam historię zegarów” :).